Pozorne szczęście przytłoczyło go na tyle, że nie potrafił dostrzec, że wchodzi coraz głębiej w pułapkę wyrachowanego Tengu. Dopóki złota brama jego nowej klatki nie zatrzasnęła się za nim z głuchym hukiem. W swojej dziecięcej głupocie uznał, że woli niewolę, którą sam wybrał.